wtorek, 9 sierpnia 2011

McDonald












     Wczoraj byłam w McDonaldzie, w Sheffield (To jedno z większych miast w Anglii) ten dzień był strasznie nie udany.
    Zaczęło się tak, że pojechaliśmy, ale niestety przez Dominika musiałam siedzieć z tyłu(porażka).Wyszliśmy z samochodu i poszliśmy do sklepu z zabawkami.Obeszliśmy cały sklep kilka razy.Aż w końcu poszliśmy do jego mamy i drugiej żony mojego
taty(z moją mamą jest po rozwodzie, a ja przyjechałam do mojego taty i jego żony na wakacje)Były w sklepie sportowym "Sport.Direct".Zauważyłam w tym sklepie fajne czapki skejterskie(nie jestem chłopczycą ale są cool).Przymierzyłam czarną czapkę.Było mi w niej bardzo ładnie=).Dominik chciał sobie
jedną kupić ale Kasia (mama Dominika)nie zgodziła się, bo była za droga (serio droga była i to strasznie).Dominik strasznie się na nią wkurzył.I gdy proponowała mu inne on się tylko wkurzał.W końcu Dominik znalazł sobie plecak do szkoły.Mówił że jest fajny,ale nikomu innemu się nie podobał.Wszyscy mu mówili że jest badziewiasty ale on nie słuchał.W końcu poradziłam Kasi żeby mu kupiła ten plecak, ponieważ jeżeli mu się porwie w roku szkolnym(był strasznie słabo zrobiony)to wreszcie będzie się jej słuchać.I poszliśmy do kasy.Później poszliśmy do McDonalda.Jak  wychodziliśmy Dominik się wywalił bo był tak wkurzony.Miał rankę 1cm2 x 1cm 2.I zaczął płakać.No i tak się skończyło.Oczywiście w poście nie jest to tak nieudane jak w realu ale i tak było okropnie.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna